Wyrazy i wyrażenia zapożyczone od sąsiadów z północy zaczęły pojawiać się nie tylko w utworach literackich, ale także w nazewnictwie naukowym. Znalazły się w obszernym czesko-niemieckim słowniku Josefa Jungmanna (wzorowanym w dużej mierze na opracowaniu Polaka, Samuela Bogumiła Lindego), przeniknęły do terminologii botanicznej (np. prvosenka, bulva), zoologicznej (np. malpa, skřele) i chemicznej (system słowotwórczy). Z 850 polonizmów zaadaptowanych przez Czechów w okresie odrodzenia narodowego do czasów współczesnych zachowało się około 40% terminów naukowych i 15% terminów ogólnych (dane na podstawie "Tysiąc lat czesko-polskich związków językowych").
Czasy współczesne
Od połowy XIX wieku język czeski i polski rozwijają się odrębnie. Wśród nielicznych, relatywnie najnowszych bohemizmów w polszczyźnie na uwagę zasługują:
Wyraz robot (znany nie tylko w Polsce, ale na całym niemal świecie), który wymyślił Karel Čapek (po raz pierwszy słowa tego użył w 1920 roku w sztuce R.U.R).
Przymiotnik spolegliwy, który do języka polskiego wprowadził prof. Tadeusz Kotarbiński. Pierwotnie wyraz ten miał takie samo znaczenie, jak w czeszczyźnie ["ktoś, na kim można polegać, godny zaufania"]. Władze PRL używały go często jako synonimu dla określenia "uległy" i do tego stopnia rozpowszechniły to "semantyczne nadużycie", że jest ono nieświadomie powielane po dziś dzień.